Jakie cuda może zdziałać kolagen?

kolagen

Jestem zwolenniczką aktywnego trybu życia- nie potrafię usiedzieć w miejscu i ciągle wymyślam coraz to nowe dyscypliny sportowe, w których chciałabym się sprawdzić. Niedawno postawiłam na lekkoatletykę.

Zaciekawiło mnie to tak bardzo, że codziennie szłam na mniej lub bardziej wyczerpujący trening. Większość z nich odbywała się na stadionie- nie lubię ćwiczyć w nienaturalnych warunkach. Z racji tej, że pogoda ostatnimi czasy naprawdę nam sprzyja, byłam narażona na promieniowanie słoneczne. Teoretycznie stosowałam filtry, jednak jak się okazało, nie zawsze są one skuteczne.

Przechodząc do sedna…Spostrzegłam, że moja skóra już nie jest taka sama jak kiedyś.

Mimo to, że jeszcze nie skończyłam 30 lat, zaczynała robić się nieco pomarszczona, co sprawiło, że nieźle się wystraszyłam. Ponad to moje włosy oraz paznokcie błagały o pomstę do nieba. Nigdy nie były w znakomitej kondycji, ale teraz już przechodziły same siebie. Koleżanki mówiły mi, że to pewnie dlatego, że mało śpię , albo źle się odżywiam. Co do mojego jedzenia, nie miałam wątpliwości, bowiem jako sportowiec bardzo pilnuję swojej diety.

Pewnego dnia nastąpił przełom. Oglądając telewizję śniadaniową usłyszałam, że mówią coś o kolagenie.

Nie wysłucham od początku całej rozmowy, jednak usłyszałam kilka objawów jego braków i zapaliła mi się „lampka”. Uświadomiłam sobie, że z racji tak ciężkich ćwiczeń na słońcu, jestem w grupie ryzyka. Zaczęłam przeszukiwać internet, aby uzupełnić swoje niepełne informacje. W końcu weszłam na stronę, która oferowała kolagen morski- Premium Collagen 5000. Przeglądając ich ofertę, zauważyłam, że produkt ten może zdziałać cuda, choć w pierwszej chwili byłam do tego bardzo specyficznie nastawiona i po prostu nie dowierzałam.

Od deski do deski zapoznałam się z opisem kolagenu, aż po kilku dniach przemyśleń, doszłam do wniosku, że się nie przekonam, dopóki nie spróbuję „na własnej skórze”. Co mnie skłoniło do zaryzykowania? Na pewno dobry skład. Kolagen ten nie zawierał żelatyny, wzbogacony był o witaminę C, a oprócz tego producenci obiecywali, że jest bioaktywny. Następnym czynnikiem skłaniającym mnie do zakupu były efekty, które miał przynieść, a mianowicie: redukcja zmarszczek, krostek i przebarwień, które w ostatnim czasie często mi towarzyszyły, piękne, pełne blasku włosy i zdrowe paznokcie, usunięcie zaczerwienień, redukcja komórek przed stresem oksydacyjnym oraz prawidłowe funkcjonowanie skóry.

Oprócz tego cena za Premium Collagen 5000, w porównaniu z innymi tego typu produktami, była dla mnie atrakcyjna.

Nie mogłam doczekać się momentu, w którym kurier zapuka do moich drzwi z przesyłką.

Gdy w końcu nadszedł ten dzień, jak każda kobieta, byłam bardzo podekscytowana. Już tego samego dnia zażyłam jego pierwsza dawkę- 2 płaskie łyżeczki i tak samo czyniłam przez kolejne dni. Byłam bardzo niecierpliwa i nie mogłam doczekać się efektów. Pierwszą zmianą, którą zauważyłam, były mocniejsze paznokcie.

Już po około sześciu dniach, wykonując manicure zauważyłam, że żaden paznokieć mi się nie ukruszył i ponad to wydawały mi się bardziej twarde niż zwykle. Następnego dnia dostałam od sprzedawczyni w sklepie komplement, na temat moich włosów, a mianowicie ich blasku. Byłam zszokowana, ponieważ moje włosy wcześniej nie należały do tych lśniących i rzadko kiedy mówił ktoś o nich miłe słowa. Na efekty związane z kondycją skóry musiałam poczekać nieco dłużej- pierwsze zauważyłam po niespełna trzech tygodniach, jednak opłacało się być cierpliwym. Wszystkie zaczerwienienia zostały usunięte, a skóra stała się bardziej elastyczna- już nie dostrzegałam marszczenia.

Premium Collagen 5000 stosuję już więcej niż trzy miesiące i nie zamierzam go odstawić.

Stosując go, nie tylko zyskują skóra, włosy oraz paznokcie, ale także moje ogólne samopoczucie się poprawia. Dodatkowo nie zauważyłam żadnych skutków ubocznych wywołanych przez ten produkt. Teraz mogę dalej bezpiecznie trenować lekkoatletykę- bez obaw o moje zdrowie.

0Shares

Dodaj komentarz